Archiwum bloga

środa, 10 października 2018

cd. Malastwo Andrzeja Stecha




Badacze, w tym prof. Grzybkowska, szukają w malarstwie Andrzeja Stecha wpływów flamandzkich, związków jego obrazów z dziełami wybitnych malarzy epoki. Jedno jest chyba bezsporne, że Andrzej Stech nie podróżował, co nie znaczy, że nie znał ich dzieł. Potrafił jednak nadać zasadom epoki indywidualny sznyt, dzięki czemu nawet niesygnowane obrazy zostały rozpoznane lub są mu przypisywane. Malarstwo Stecha odkrywane i rozpoznawane jest od początku XX wieku, a autorka monografii o gdańskim malarzu przypomina anegdotę, jak to Julian Ursyn Niemcewicz zwiedzając w 1817 roku Oliwę, obraz w ołtarzu głównym katedry kojarzył z malarstwem Wincentego de Lesseura – Lesserowicza. Tymczasem w głębi prezbiterium znajduje się ołtarz główny ufundowany w 1688 roku przez opata Michała Antoniego Hackiego, a na wysokim marmurowym cokole stoi w półkolu 14 siedmiometrowych kolumn z piaskowca z obrazem Andrzeja Stecha przedstawiającym Maryję i św. Bernarda jako orędowników oliwskiego opactwa - pośrodku kolumnady.
Stech przez ponad czterdzieści lat żył wśród gdańskich luterańskich patrycjuszy i dostojników kościoła katolickiego, co tłumaczy główne kierunki jego prac malarskich: portretów i obrazów religijnych, wykonanych przez jego pracownię. Malował duże sceny figuralne dla kościołów Gdańska, Oliwy, Pelplina, głównie dla zarobku, wyręczając się często uczniami. „Powołanie św. Macieja Apostoła”, „Chrystus nad jeziorem Genazaret”, „Męczeństwo św. Andrzeja”, „Chrzest dworzanina etiopskiego”, „Wyznanie wiary św. Maurycego”, „Ukrzyżowanie”, „Droga do Emaus”, „Chrystus w koronie królewskiej”,  "Męczeństwo Legii Tebańskiej” znajdują się w ołtarzach katedralnej bazyliki Wniebowzięcia NMPanny w Pelplinie, zabytku gotyku ceglanego.
Opat pelpliński Jerzy Skoroszewski (1689-1702) zamówił w latach 90. XVII w. w pracowni Stecha malowidła do krużganków pelplińskich. Klasztorne kroniki nie podają nazwiska artysty, ale zachowane w muzeach w Gdańsku i Poznaniu gwasze do płócien będące wstępnymi szkicami obrazów pozwoliły pierwszemu badaczowi malarstwa Stecha - księdzu Bolesławowi Makowskiemu ustalić autorstwo.
Powstało wówczas co najmniej piętnaście obrazów malowanych na zszywanym płótnie konopnym, podejmujących motywy starotestamentowe, z Ewangelii i z Dziejów Apostolskich. Pięć znajduje się w krużganku północnym, siedem we wschodnim z lat 1689-96, trzy w południowym krużganku.
Obok scen religijnych klasztor pelpliński obstalował u Andrzeja Stecha obrazy o treści historycznej: „Darowanie cystersom Podgórek”(1675) dla upamiętnienia owego zdarzenia z roku 1258. Sceny historyczne malował Stech dla Dworu Artusa – „Wojownika rzymskiego”, później wykonał dla tego samego zleceniodawcy cztery kartony do gobelinów wiszących nad ławą sądową w Dworze Artusa.
Najcenniejszym dorobkiem Stecha są portrety. Pierwsze to „Mężczyzna z dwoma kwiatami” i wizerunki pastorów Joachima Simaona, Piotra Farbi i Jana Heina. Do najlepszych zaliczany jest „Autoportret”(ok. 1675 r.), porównywany z młodzieńczymi autoportretami Rembrandta.
Badacze twórczości Andrzeja Stecha uznają jego autorstwo jednego z najpiękniejszych portretów kobiecych – konterfekt Konstancji Schumann, przypisywany także Danielowi Schultzowi. Jednak za autorstwem Stecha przemawia jego ówczesna sława oraz inne dzieło, portret syna Konstancji, oba malowane wg wzorów angielskiego malarstwa portretowego epoki.
Podobne rozterki dotyczą autorstwa portretu Jana Heweliusza. Gdański prawnik, piwowar i kupiec do historii wszedł jako uczony astronom związany według ówczesnej tendencji z towarzystwem naukowym Royal Society of London for the Promotion of Natural Knowledge, do którego został przyjęty w 1664 roku, jako uczony, który przez 34 lata badał Księżyc. Kilka lat później astronom przesłał do uniwersytetu oksfordzkiego swój portret, który obecnie znajduje się w gabinecie dyrektora biblioteki. Tu zaczyna się zagadka. Niemal identyczny portret Heweliusza znajduje się w Bibliotece Gdańskiej PAN. Uznawano, że oksfordzki portret jest dziełem Schultza, a gdański kopią wykonaną przez Stecha. Portrety różnią się szczegółami. Pastor i bibliotekarz kościoła NMPanny w Gdańsku był przekonany o autorstwie Schultza, inni podważali tę tezę, przypisując autorstwo gdańskiego malowidła Stechowi. Niewątpliwie płótno namalowane przed 1679 r. z Oksfordu jest oryginałem, jedynym z prawdopodobieństwem autorstwa Daniela Schultza.
W 1679 roku spłonął dom Heweliusza podpalony przez służącego. Spłonął cały majątek i świeży nakład „Machinae coelestis…”, spłonął też portret uczonego. W Gdańsku znajduje się zatem wykonana później replika. Niemal familiarna zażyłość astronoma z malarzem Andrzejem Stechem pozwala przypuszczać, że portret astronoma powstawał we współpracy obu, pomyślany był jako malowany życiorys naukowy astronoma. Heweliusza malowali i inni artyści, jednak dwa najbardziej znane portrety, które dzieli dziesięć lat, wyszły spod pędzla Andrzeja Stecha. Wspólpraca Heweliusza ze Stechem rozpoczęła się w 1668 roku, malarz wykonywał portrety, które uczony miał zwyczaj darować, np. Ludwikowi XIV. Stech wykonywał winiety do dzieł astronoma, projektował karty tytułowe wydawnictw, ilustracje i karty dydaktyczne, samodzielnie lub wspólnie z Saalem.
To nie jedyne prace Stecha na pograniczu malarstwa, rysunku i nauki.
Najsłynniejszym obrazem artysty jest płótno „Spacer za murami Gdańska” (Herzog-Anton-Ulrich Museum, Braunschweig), który łączy cechy portretu i malarstwa pejzażowego. To jedyny obraz w dorobku malarza z uwydatnioną rolą krajobrazu. Płótno poszło w roku 1777 za 200 guldenów do książęcej galerii Salzthen, następnie zostało zrabowane podczas wojen napoleońskich, w końcu na stałe weszło do kolekcji w muzeum w Brunszwiku.
Dorobek Andrzeja Stecha jest bogaty i różnorodny. Obrazy religijne i historyczne, martwe natury, nieznane wówczas w Gdańsku, ilustracja naukowa, winiety książkowe i inne drobne prace. Ceniono precyzję, niemal naukową dokładność prac Stecha z zakresu botaniki. Sto kwiatów rysowanych przez Stecha rytowali Izaak Saal, Jan Bensheimer i inni. Biblioteka Gdańska PAN przechowuje 27 kolorowych  i 11 czarno-białych plansz rysowanych przez artystę.
Ciekawostką niech będzie wiadomość, że Andrzej Stech wspólnie z Bensheimerem wykonał kartę tytułową do wydanych w 1688 roku w Amsterdamie „Militariów” Andrzeja Fredry.
Malarstwo Andrzeja Stecha rozwijało się w Gdańsku, mieście w którym spotykały się kultura Północy i żywioł polski, jeszcze sarmacki. Gdańscy mieszczanie - kupcy i rzemieślnicy mieli równe ze szlachtą polską poczucie godności i niezależności, inaczej niż w Krakowie. Słupsk w życiorysie artysty pozostał jako miejsce urodzenia. 

Zdjęcie obrazu "Tajemnica Eucharystii " A. Stecha z pelplińskich krużganków z zasobów netu

12 komentarzy:

  1. Malarz, można powiedzieć utalentowany wszechstronnie i pracowity.
    Pracowitość to także Twoja cecha, dzięki za podanie tylu faktów w interesującej formie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sama dziwię się swojej ignorancji, ale się pocieszam, że mam szansę cokolwiek nadrobić:))

      Usuń
  2. jak to dobrze, że powstał internet i nie trzeba już podróżować, aby poznać różne dzieła, w tym także Twoje...

    OdpowiedzUsuń
  3. Tobie podróż zalecam...do Objazdy

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytam po powrocie, teraz niesie mnie w świat ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. wiatr, okoliczności, zapał i naiwnośc - jestem niesiona w lektyce z czterema nosicielami ;-)

      Usuń
    2. nie rozleniwiaj się. ruch to zdrowie

      Usuń
  6. Ciekawa lekcja historii... dziękuję:D
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Portrety, autoportrety, winiety, botanika... prawie jak Wyspiański :-) Czy monografia Grzybkowskiej jest najnowszą publikacją o malarzu, czy tylko stanowiła inspirację do Twoich poszukiwań?

    OdpowiedzUsuń
  8. właściwie tylko ona pisała o Stechu, zebrała wcześniejsze ustalenia, przedstawiła wyniki poszukiwań. To była jej praca doktorska, do publikacji rozbudowana.Nowszej pracy o Stechu nie znalazłam.

    OdpowiedzUsuń